Chodzimy na wernisaże, wystawy i oglądamy obrazy. Ile jednak jest takich wystaw, takich Artystów, których Światy się zamieszkuje? Tomasz Sętowski należy bez wątpienia do nich. Wystarczy przekroczyć próg Pawilonu Wystawowego Muzeum Częstochowskiego w Parku Staszica, by znaleźć się w przestrzeni, gdzie logika codzienności traci znaczenie, a wyobraźnia odzyskuje należne jej prawa.
Jubileuszowa wystawa „Artysta i Kolekcjoner”, przygotowana z okazji 45-lecia pracy twórczej częstochowskiego Mistrza realizmu magicznego, nie jest zwykłą ekspozycją dzieł Sztuki. To podróż, opowieść i wielowymiarowy spektakl rozgrywający się pomiędzy snem, pamięcią, fantazją i refleksją nad człowiekiem.
Wśród licznie zgromadzonych gości wyczuwało się atmosferę wyjątkowego wydarzenia. Nieczęsto bowiem zdarza się wystawa, która podsumowuje niemal pół wieku twórczej drogi Artysty, a jednocześnie pozwala zajrzeć za kulisy procesu powstawania jego dzieł. Tym razem nie oglądamy wyłącznie efektu końcowego. Otrzymujemy możliwość uczestniczenia w czymś znacznie cenniejszym – w narodzinach wyobraźni.
Tomasz Sętowski od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli realizmu magicznego w Polsce i na Świecie. Jednak określenie „malarz” wydaje się wobec niego nieco zbyt skromne. Jest raczej architektem snów. Reżyserem wizji. Budowniczym alternatywnych światów, które istnieją gdzieś pomiędzy rzeczywistością a baśnią.
Wędrując przez kolejne sale wystawy ma się nieodparte wrażenie, że nic nie jest tutaj takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Wieże wyrastają z niemożliwych konstrukcji. Schody prowadzą donikąd albo przeciwnie – ku nieznanym wymiarom. Zegary odliczają czas według własnych zasad. Miasta przypominają gigantyczne teatralne dekoracje, a pośród nich pojawiają się ludzie, kuglarze, muzycy, tajemnicze kobiety, podróżnicy i obserwatorzy. Właśnie człowiek pozostaje najważniejszym bohaterem tej Sztuki.
Choć świat Sętowskiego zachwyca bogactwem form i kolorów, nigdy nie jest pustym fajerwerkiem estetycznym. Pod warstwą wizualnego przepychu kryje się głęboka refleksja o ludzkiej naturze, przemijaniu, marzeniach, samotności i potrzebie poszukiwania sensu. Labirynty stają się metaforą życia. Schody przypominają o nieustannej drodze ku poznaniu. Zegary mówią o czasie, który nieubłaganie wymyka się z rąk.
Artysta pozostawia widzowi przestrzeń do własnych interpretacji. Każdy może odnaleźć w tych obrazach coś innego i każdy może dopisać własny rozdział do tej wielkiej, malarskiej opowieści.
Szczególne wrażenie robi część poświęcona szkicom, gwaszom i rysunkom. Blisko sto prac pokazanych na wystawie pozwala zajrzeć do pracowni twórcy i zobaczyć moment, gdy idea dopiero zaczyna przybierać materialny kształt. To jeden z najcenniejszych elementów całej ekspozycji. W świecie Sztuki często zachwycamy się gotowym dziełem, zapominając o drodze, która do niego prowadziła. Tymczasem tutaj możemy obserwować proces myślenia Artysty. Widzimy pierwsze linie, próbne kompozycje, eksperymenty z perspektywą, poszukiwanie symboli i proporcji. Można wręcz odnieść wrażenie, że uczestniczymy w dialogu między wyobraźnią a ręką twórcy.
Co szczególnie interesujące, wiele z tych prac nie sprawia wrażenia szkiców w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Są to dzieła pełnoprawne, kompletne i niezwykle sugestywne. Niekiedy bardziej intymne od monumentalnych obrazów. Bardziej osobiste i bezpośrednie. To właśnie tutaj najlepiej widać niezwykłą precyzję Sętowskiego.
Jego kreska przypomina pracę architekta projektującego miasto z marzeń. Każdy detal ma znaczenie, każda linia buduje przestrzeń. Każdy element podporządkowany jest logice świata, który istnieje wyłącznie w wyobraźni Artysty.
Jubileuszowa wystawa posiada jeszcze jeden wymiar, który czyni ją wydarzeniem wyjątkowym. Tomasz Sętowski występuje tutaj nie tylko jako twórca, ale również jako kolekcjoner. To bardzo osobista część ekspozycji.
Prezentowane dzieła Artystów, których podziwia, którzy mieli wpływ na jego rozwój lub których po prostu ceni jako ludzi i twórców, stają się rodzajem autobiografii zapisanej obrazami innych. Szczególnie poruszająca jest obecność prac Mariana Michalika – mistrza, u którego zdobywał pierwsze doświadczenia malarskie. W tej części wystawy można dostrzec, że rozwój Artysty nigdy nie odbywa się w próżni. Jest efektem spotkań, inspiracji, przyjaźni i twórczych dialogów. To piękny gest wdzięczności wobec tych, którzy pojawili się na jego artystycznej drodze.
Warto również pamiętać, że mamy do czynienia z twórcą, którego droga prowadziła daleko poza granice Częstochowy. Od pierwszych sukcesów w Polsce, przez triumfalne wejście na rynek amerykański, aż po obecność prac w muzeach i prywatnych kolekcjach na całym świecie. Tym bardziej imponujące jest to, że mimo międzynarodowej kariery Tomasz Sętowski pozostał związany z rodzinnym miastem.
Częstochowa jest obecna w jego biografii niemal na każdym etapie. To tutaj tworzy. Tutaj powstało jego słynne Muzeum Wyobraźni. Tutaj realizował murale, które na stałe wpisały się w krajobraz miasta. Tutaj również przygotowano wystawę podsumowującą jego niezwykłą drogę twórczą. Jest w tym coś symbolicznego.
Światowy Artysta wraca do miejsca, od którego wszystko się zaczęło.
Wieczór w Pawilonie Wystawowym Muzeum Częstochowskiego pozostawił we mnie poczucie uczestnictwa nie tylko w wydarzeniu artystycznym. Było to spotkanie z wyobraźnią rozumianą jako jedna z najważniejszych ludzkich sił. Spotkanie z Twórcą, który od czterdziestu pięciu lat przypomina, że Sztuka nie musi być wiernym odbiciem rzeczywistości. Może być jej komentarzem, alternatywą i marzeniem.
A przede wszystkim może być Przestrzenią Wolności.
Patrząc na obrazy, szkice i rzeźby Tomasza Sętowskiego, trudno oprzeć się wrażeniu, że rzeczywistość jest znacznie bogatsza, niż sądzimy. Być może za każdym rogiem kryje się niewidzialny labirynt, może czas naprawdę płynie inaczej niż pokazują zegary. Być może każdy z nas nosi w sobie własne Miasto Snów.
Jeżeli tak jest, Tomasz Sętowski odnalazł do niego drogę na mapie już dawno temu. I od czterdziestu pięciu lat z niezwykłą hojnością zaprasza nas, abyśmy podążyli jego śladem.
@ak
Pozdrawiam Wyobraźnią Marzeń
Rock'n'RollinArt Lives
Dodaj komentarz
Komentarze