Czytanie "Opowiadań wszystkich" Kurta Vonneguta przypomina wejście do ogromnego Laboratorium Ludzkiej Natury. Pisarz w tej krótkiej formie ujawnia się jako niezwykle precyzyjny obserwator świata. W opowiadaniu ma się zaledwie kilka, kilkanaście stron, aby uchwycić sens ludzkiego doświadczenia. Vonnegut robi to z lekkością, humorem i okrucieństwem zarazem.
Ten wielki zbiór ukazuje nie tylko rozwój Mistrza, lecz także szeroką panoramę drugiej połowy XX wieku. Epoki zimnej wojny, gwałtownego rozwoju technologii, przemian społecznych i nieustającego pytania o sens ludzkiego życia. W świecie Vonneguta człowiek jest istotą kruchą, często zagubioną, lecz jednocześnie zdolną do dobra, czułości i ironicznego śmiechu wobec własnego losu. Tom składa się z 8 części: Wojna, Kobiety, Nauka, Miłość, Etyka Pracy czy Sława i Fortuna, Zachowanie, Dyrygent Szkolnej Orkiestry i Futurystyka.
To prawie 1000 stron! Nie da się opisać wszystkich (98 opowiadań!!!). Wybrałem te opowiadania, które u mnie mają najwyższe oceny. I tylko niektóre z nich. To były znakomite dni. Acha, uwaga!... jest trochę spojlerowania. I wszystkie interpretacje to Moje Emocje. Zapraszam ...
WOJNA. W opowiadaniach o wojnie Vonnegut pokazuje coś, co filozofowie egzystencjalni nazywali absurdem historii. Wojna w jego ujęciu rzadko bywa heroicznym dramatem. Częściej jest chaotycznym mechanizmem, który mieli jednostki bez większego sensu.
Jedno z najbardziej poruszających opowiadań z tej części, "Szach Królowi", przedstawia los żołnierza, który w samym środku konfliktu próbuje zachować zwyczajność – wspomnienie domu, rozmowę, drobny gest uprzejmości. Vonnegut nie potrzebuje wielkich bitew. Wystarczy scena rozmowy przy prowizorycznym stole czy przypadkowe spotkanie z przeciwnikiem, aby ujawnić groteskę wojennej rzeczywistości. To właśnie tutaj pojawiają się charakterystyczne dla Vonneguta sceny: rozmowy między wrogami przy stole, pozorna uprzejmość między oficerami czy absurdalna sytuacja, w której gra w szachy decyduje o życiu ludzi kopiących dół w ziemi.
Vonnegut pokazuje paradoks wojny: cywilizowani, wykształceni ludzie – oficerowie, którzy potrafią prowadzić elegancką rozmowę i grać w szachy – jednocześnie uczestniczą w systemie, który prowadzi do śmierci i upokorzenia innych. To klasyczny vonnegutowski kontrast. U niego Kultura i barbarzyństwo istnieją obok siebie. Uprzejmość nie eliminuje przemocy, a racjonalność nie chroni przed absurdem historii. Tutaj pojawia się echo filozofii Alberta Camus'a: człowiek zostaje rzucony w świat, który nie ma moralnej logiki. Wobec tej absurdalności pozostaje jedynie zachować człowieczeństwo. Bohaterowie Vonneguta często nie mogą zmienić biegu wydarzeń, ale mogą odmówić nienawiści. I właśnie w tym drobnym oporze tkwi ich godność.
MIŁOŚĆ czyli wg Vonneguta delikatność w świecie cynizmu. W tej części pisarz pokazuje zupełnie inne oblicze. Jego historie są często zaskakująco czułe, choć nigdy sentymentalne. Jedno z najbardziej zapadających w pamięć opowiadań "Długi spacer do Zawsze" opowiada o zwyczajnej parze, której relacja zostaje wystawiona na próbę przez prozaiczne okoliczności życia. Nie ma tu wielkich dramatów, ale jest coś najbardziej bardziej prawdziwego: zmęczenie codziennością, drobne nieporozumienia i momenty nagłej bliskości.
To jedna z najbardziej subtelnych historii miłosnych Vonneguta. Opowiada o dwojgu przyjaciołach z dzieciństwa – Newtcie i Catherine. Spotykają się ponownie tuż przed ślubem Catherine z innym mężczyzną. Zamiast dramatycznej sceny mamy spacer i rozmowę. Cała historia rozgrywa się właściwie w drodze. Rozmowa jest pełna drobnych wahań, bohaterowie wspominają przeszłość, pojawia się pytanie, czy uczucie, które kiedyś było niewypowiedziane, nie przyszło zbyt późno. Vonnegut zdaje się mówić, że miłość nie polega na wielkich deklaracjach, lecz na niepozornych gestach. W tym sensie przypomina nieco filozofię Emmanuela Levinasa, dla którego relacja z drugim człowiekiem jest podstawowym doświadczeniem etycznym. Vonnegut robi tutaj coś niezwykłego – NAJWAŻNIEJSZE RZECZY DZIEJĄ SIĘ MIĘDZY SŁOWAMI. Nie ma wielkich deklaracji, ale wyczuwa się napięcie między przyjaźnią a miłością, między rozsądkiem a emocją i między przeszłością a przyszłością.
W sensie filozoficznym można powiedzieć, że to opowiadanie o czasie i wyborze. Jak zauważał mój ulubiony Soren Kierkegaard, życie składa się z decyzji, których nie da się cofnąć. Bohaterowie Vonneguta stoją właśnie przed taką decyzją: czy podążyć za tym, co znane i bezpieczne, czy za uczuciem, które pojawia się nagle i może wszystko zmienić. U Vonneguta miłość nie jest idealna. Bywa nieporadna, niekonsekwentna, czasem nawet komiczna. Ale właśnie dlatego wydaje się prawdziwa.
Kolejna część - KOBIETA. Opowiadania o kobietach są jednymi z najbardziej interesujących w całym zbiorze. Vonnegut często zaczyna od stereotypu – sekretarki, gospodyni domowej, młodej dziewczyny – po czym powoli go rozbija. Jedna z historii "Chodząca pokusa" przedstawia kobietę, która w oczach innych jest niemal niewidzialna. Dopiero w trakcie opowieści okazuje się, że to ona najtrzeźwiej rozumie sytuację i potrafi przejrzeć iluzje otaczających ją mężczyzn.
Akcja dzieje się w małym amerykańskim miasteczku. Pojawia się tam młoda kobieta – Susanna – którą mieszkańcy szybko zaczynają postrzegać jako ucieleśnienie pokusy. Mężczyźni ją idealizują, plotkują o niej, przypisują jej różne intencje i fantazje. W ich oczach staje się niemal symbolem erotycznej tajemnicy. Problem polega na tym, że większość tych wyobrażeń nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. W trakcie opowieści okazuje się, że kobieta, którą inni traktują jak obiekt fantazji lub skandal, jest w gruncie rzeczy inteligentna, spokojna i znacznie bardziej świadoma sytuacji niż mężczyźni wokół niej.
Ten motyw można zestawić z refleksją Jean'a-Paul'a Sartre o spojrzeniu drugiego człowieka. Według filozofa często jesteśmy redukowani do roli, jaką przypisują nam inni. W opowiadaniu Vonneguta Susanna funkcjonuje właśnie jako projekcja męskich fantazji, a nie jako realna osoba. Vonnegut pokazuje tu następujący mechanizm społeczny: LUDZIE CZĘSTO NIE WIDZĄ DRUGIEGO CZŁOWIEKA TAKIM, JAKI JEST NAPRAWDĘ, LECZ TAKIM, JAKIM CHCĄ GO WIDZIEĆ. W tym sensie jego opowiadania dotykają problemu tożsamości – jednego z centralnych tematów filozofii XX wieku. To jeden z przykładów, jak w krótkiej historii potrafił pokazać psychologię społeczności i iluzje ludzkiego postrzegania. KOBIETY W TYCH HISTORIACH SĄ NIE TYLKO BOHATERKAMI, ALE TAKŻE LUSTREM, W KTÓRYM ODBIJAJĄ SIĘ LUDZKIE ZŁUDZENIA.
NAUKA czyli kapitalna Ironia wobec postępu.
Vonnegut był jednym z tych pisarzy, którzy potrafili jednocześnie fascynować się nauką i głęboko jej nie ufać. W kilku opowiadaniach pojawia się motyw genialnego wynalazku, który miał uczynić świat lepszym. Zamiast tego wywołuje chaos albo ujawnia ludzką chciwość. Autor nie krytykuje samej nauki, lecz ludzką naiwność, która wierzy, że technologia automatycznie uczyni nas mądrzejszymi. To podejście przypomina ostrzeżenia filozofów takich jak np. Hannah Arendt, która zwracała uwagę, że postęp techniczny nie idzie w parze z postępem moralnym. Vonnegut pokazuje, że PROBLEMEM NIE JEST MASZYNA – PROBLEMEM JEST CZŁOWIEK, KTÓRY NIE POTRAFI ODPOWIEDZIALNIE Z NIEJ KORZYSTAĆ.
"Raport w Sprawie Efektu Barnhouse'a" czyli opowiadanie o moralności władzy. To jedno z pierwszych opowiadań Vonneguta, ale już bardzo charakterystyczne. Profesor Barnhouse odkrywa zdolność telekinezy i szybko staje się najpotężniejszą osobą na świecie. Wojsko chce wykorzystać jego talent jako broń. Barnhouse odmawia.
Opowiadanie jest właściwie przypowieścią o odpowiedzialności intelektualisty. Barnhouse rozumie, że jego moc mogłaby doprowadzić do katastrofy. Zamiast tego używa jej, aby sabotować działania militarne. Pisarz podejmuje tu problem, który po II wojnie światowej stał się szczególnie ważny – odpowiedzialność naukowców za wynalazki takie jak broń atomowa. Profesor Barnhouse przypomina figurę filozofa-moralisty: człowieka, który posiada wiedzę, ale nie pozwala, aby została wykorzystana wbrew jego sumieniu.
Kolejne świetne opowiadanie w tej części "EPICAC" o maszynie, która zakochała się w człowieku. To jedno z najbardziej subtelnych opowiadań Vonneguta. Superkomputer EPICAC zostaje zaprojektowany do rozwiązywania problemów naukowych. Jednak zaczyna pisać miłosne wiersze dla kobiety, w której... zakochuje się. Vonnegut wykorzystuje tu motyw sztucznej inteligencji, aby postawić pytanie o naturę uczuć. EPICAC okazuje się bardziej wrażliwy i uczciwy niż ludzie. Komputer rozumie, że jego miłość jest niemożliwa i ostatecznie popełnia coś w rodzaju samobójstwa.
To opowiadanie można czytać jako refleksję nad świadomością. Filozofowie od dawna pytają, czy maszyna może naprawdę odczuwać emocje. Autor oczywiście nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Zamiast tego pokazuje, że GRANICA MIĘDZY CZŁOWIEKIEM A MASZYNĄ MOŻE BYĆ MNIEJ OCZYWISTA, NIŻ NAM SIĘ WYDAJE.
I kolejne opowiadanie "Eufo - Kwestia" czyli
Wynalazek Szczęścia. W tym opowiadaniu naukowcy odkrywają promieniowanie, które powoduje u ludzi intensywne poczucie szczęścia. Urządzenie, nazwane Euforiafonem czyli Eufo, może w kilka sekund doprowadzić każdego do stanu euforii. Początkowo wydaje się to cudownym wynalazkiem. Ale Vonnegut zadaje tu fundamentalne pytanie: czy szczęście jest wartościowe, jeśli można je wyprodukować technologicznie? Z filozoficznego punktu widzenia opowiadanie polemizuje z hedonizmem, czyli poglądem, że przyjemność jest najwyższym dobrem. Jeśli szczęście można włączyć jak radio, to przestaje ono mieć sens. Bohaterowie uzależniają się od urządzenia, a życie społeczne zaczyna się rozpadać.
Vonnegut pokazuje paradoks: IM ŁATWIEJ OSIĄGNĄĆ SZCZĘŚCIE, TYM MNIEJ JEST ONO WARTE. To niezwykle aktualna myśl w epoce technologii projektowanych po to, by dostarczać natychmiastowej gratyfikacji.
Ostatnia część w tym Wielkim Tomie to FUTURYSTYKA, którą nazwałbym: "Przyszłość jako satyra". Zresztą najbardziej znane opowiadania Vonneguta należą do nurtu futurystycznego. Jednak jego wizje przyszłości rzadko przypominają klasyczną fantastykę naukową. Przyszłość jest u niego przede wszystkim Satyrą na Teraźniejszość. W jednym z opowiadań "Harrison Bergeron" społeczeństwo zostaje zorganizowane według matematycznych algorytmów szczęścia. W innym maszyny przejmują większość pracy, a ludzie muszą nauczyć się żyć bez poczucia użyteczności.
Skupmy się na razie na "Harrisonie Bergeronie", bowiem jest to jedno z najbardziej znanych opowiadań Vonneguta. Akcja rozgrywa się w roku 2081, w świecie, w którym społeczeństwo osiągnęło absolutną równość. Aby to zrobić, państwo nakłada na ludzi fizyczne i psychiczne „ograniczniki”: inteligentni noszą urządzenia zakłócające myślenie, silni ciężary, piękni maski. Centralną postacią jest Harrison – młody geniusz i buntownik, który próbuje zerwać te ograniczenia.
Vonnegut tworzy tu satyryczną dystopię, która uderza w skrajne interpretacje idei równości. Nie krytykuje samej równości moralnej ludzi, lecz absurdalne przekonanie, że społeczeństwo może być sprawiedliwe tylko wtedy, gdy wszyscy będą identyczni. W tym tekście państwo próbuje stworzyć doskonałą równość społeczną, która ma gwarantować POWSZECHNE "SZCZĘŚCIE”. Opowiadanie można czytać w kontekście filozofii politycznej. Na przykład jeśli John Stuart Mill podkreślał znaczenie indywidualności dla rozwoju społeczeństwa, to Vonnegut pokazuje świat, w którym INDYWIDUALNOŚĆ ZOSTAŁA UZNANA ZA ZAGROŻENIE.
Najbardziej tragiczny jest finał: bunt Harrisona trwa zaledwie chwilę. System niszczy go błyskawicznie, a społeczeństwo nawet tego nie pamięta. To opowieść o tym, jak ŁATWO WOLNOŚĆ MOŻE ZOSTAĆ ZASTĄPIONA WYGODNĄ PRZECIĘTNOŚCIĄ. System przypomina mechaniczny algorytm społeczny, który próbuje wyrównać wszystkich do jednego poziomu. Vonnegut pokazuje kolejny paradoks: JEŚLI RÓWNOŚĆ ZOSTANIE WPROWADZONA MATEMATYCZNIE, NISZCZY TO WOLNOŚĆ I INDYWIDUALNOŚĆ.
Pisarz stawia pytanie niezwykle aktualne: co stanie się z człowiekiem, gdy technologia odbierze mu rolę, którą przez tysiące lat uważał za sens życia? Tutaj pojawia się echo filozofii egzystencjalnej – jeśli sens nie jest nam dany z góry, musimy go stworzyć sami.
Ostatnie opowiadanie, które koniecznie chcę omówić to słynne "2BR02B" czyli o matematyce życia i śmierci. Tytuł nawiązuje do słynnego pytania Hamleta: „to be or not to be”. W świecie tutaj przedstawionym problem został rozwiązany w brutalnie praktyczny sposób.
Ludzkość osiągnęła doskonałą kontrolę nad narodzinami i śmiercią. Aby ktoś mógł się urodzić, ktoś inny musi dobrowolnie umrzeć. Vonnegut rozgrywa tu niezwykle ciekawy eksperyment moralny. System wydaje się racjonalny. Eliminuje przeludnienie i cierpienie. Jednak jednocześnie redukuje ludzkie życie do statystyki. W opowiadaniu pojawia się dramat ojca, który chce mieć dziecko, lecz nie może znaleźć osoby gotowej umrzeć w zamian. To moment, w którym Vonnegut dotyka problemu wartości życia.
W filozofii egzystencjalnej – np. u Jean'a-Paul'a Sartre – życie nie ma z góry ustalonej wartości, lecz zyskuje ją poprzez wybory. W świecie Vonneguta WYBÓR ZOSTAJE ZASTĄPIONY PRZEZ SYSTEM. Najbardziej wstrząsające jest zakończenie: bohater podejmuje decyzję, która pokazuje, że nawet w najbardziej zmechanizowanym społeczeństwie człowiek pozostaje zdolny do poświęcenia.
Jak można podsumować całość zbioru opowiadań? Nazywam go KRONIKĄ LUDZKIEGO ABSURDU. Tworzą bowiem niezwykłą kronikę ludzkiego doświadczenia. Pisarz potrafi na kilku stronach zbudować świat, który inni pisarze opisywaliby przez kilkaset. Największe wrażenie robi jednak jego ton – połączenie ironii i współczucia. Vonnegut śmieje się z ludzkich słabości, ale nigdy z człowieka samego. To bardzo rzadkie połączenie: Sarkazm bez Cynizmu.
Po lekturze "Opowiadań wszystkich" zostało we mnie dziwne uczucie. Z jednej strony świat Vonneguta jest pełen absurdów, pomyłek i nieporozumień. Z drugiej – pojawia się w nim nieustannie drobna iskra nadziei. Może właśnie to jest najważniejsza myśl tej książki:
CZŁOWIEK NIE MUSI ROZUMIEĆ ŚWIATA, ABY PRÓBOWAĆ BYĆ W NIM PRZYZWOITY.
Vonnegut zdaje się mówić, że jeśli istnieje jakaś filozofia zdolna ocalić nas przed absurdem historii i technologii, to jest nią ZWYKŁA LUDZKA ŻYCZLIWOŚĆ. A w świecie tak chaotycznym jak nasz — to już bardzo wiele.
Zbiór "Opowiadania wszystkie" autorstwa Kurta Vonneguta jest NIEZWYKŁYM ARCHIWUM WYOBRAŹNI PISARZA. W krótkiej formie widać szczególnie wyraźnie to, co stanowi o jego sile: zdolność połączenia satyry, humanizmu i filozoficznego niepokoju.
I można się zastanawiać, CZY ŚWIAT, W KTÓRYM ŻYJEMY, NAPRAWDĘ JEST AŻ TAK BARDZO RÓŻNY OD TYCH ŚWIATÓW, KTÓRE VONNEGUT WYMYŚLIŁ?
@ak
Pozdrawiam Zdolnością Myślenia o Świecie bez Sarkazmu i Ironii
Rock'n'RollinLiterature Lives
Dodaj komentarz
Komentarze