Biografie należą do moich ulubionym gatunków literatury. Najnowszą książkę o dwóch Beatlesach "John & Paul. The Beatles i muzyczne love story” czyta się szybko i z zainteresowaniem. Ogólnie The Beatles to zespół, którego historia wciąż jest opowiadana na nowo, choć wydawałoby się, że powiedziano o nich już wszystko. Jednak książka "John & Paul..." nie jest typową biografią zespołu ani osobną historią dwóch muzyków. Autor zaproponował zupełnie inną perspektywę: patrzy na dzieje Beatlesów przez pryzmat relacji między Johnem Lennonem i Paulem McCartneyem.
Jest to opowieść o przyjaźni, rywalizacji, zależności twórczej i emocjonalnym napięciu, które przez kilkanaście lat napędzało jedną z najważniejszych maszyn twórczych w historii muzyki. A jeżeli ktoś upiera się, że to biografia, to broni się jedynie teza, że to biografia opowiedziana przez piosenki.
Najciekawszym jej elementem jest forma narracyjna. Autor zbudował historię wokół kilkudziesięciu utworów Beatlesów i solowych piosenek Lennona oraz McCartneya. Każda z nich stała się punktem wyjścia do analizy ich relacji. Pomysł prosty i genialny. W świecie Beatlesów piosenki są bowiem czymś więcej niż tylko utworami. Są zapisem emocji i dialogu między twórcami. Autor sugeruje, że Lennon i McCartney często rozmawiali ze sobą poprzez muzykę, szczególnie po rozpadzie zespołu. W książce jedna piosenka staje się odpowiedzią na inną. Jeden wers potrafi być interpretowany jako osobisty komunikat, a utwory nagrane już po rozpadzie zespołu brzmią jak spóźniona korespondencja dwóch przyjaciół.
Według Leslie'go największym fenomenem Beatlesów nie była ani Beatlemania, ani geniusz produkcyjny George'a Martina. Najważniejsze było coś bardziej intymnego: twórcza symbioza dwóch nastolatków z Liverpoolu. Lennon inspirował McCartneya, McCartney inspirował Lennona. Autor oczywiście przypomina moment ich pierwszego spotkania w 1957 roku, kiedy McCartney przyszedł zobaczyć występ zespołu Quarrymen Lennona. To spotkanie stało się początkiem partnerstwa, które przyniosło setki piosenek i zdefiniowało muzykę XX wieku.
Leslie podkreśla kontrast ich osobowości:
John Lennon introwertyczny, ironiczny, skłonny do melancholii;
Paul McCartney ekstrawertyczny, melodyjny romantyk, zdyscyplinowany perfekcjonista.
Ta różnica była kluczowa.
Autor twierdzi, że ich muzyka powstawała właśnie na styku sprzeczności: melancholii Lennona i optymizmu McCartneya.
Najbardziej kontrowersyjną tezą książki jest sposób, w jaki autor opisuje ich więź. Leslie sugeruje, że była ona emocjonalnie podobna do związku romantycznego. I nie chodzi tutaj oczywiście o sensację, seksualność, lecz o intensywność. Według autora byli dla siebie najważniejszymi partnerami twórczymi, stale się inspirowali i oceniali nawzajem oraz potrzebowali wzajemnej aprobaty. W pewnym sensie ich relacja była połączeniem przyjaźni, rywalizacji i zależności emocjonalnej. Niektórzy krytycy uważają jednak, że autor przesadza z psychologiczną interpretacją ich relacji i romantyzuje historię.
Najbardziej fascynujące są momenty, w których autor analizuje proces powstawania utworów Beatlesów. Opisuje na przykład, jak Lennon i McCartney komponowali twarzą w twarz — niemal jakby odbijali swoje pomysły w lustrze. Wspólne tworzenie wyglądało często tak: jeden zaczynał melodię, drugi dopisywał fragment tekstu, a potem zmieniali role. Efektem była muzyka, w której trudno oddzielić autorstwo i właśnie dlatego podpisywali utwory jako Lennon–McCartney, nawet jeśli jeden z nich napisał większość piosenki.
Książka nie jest jednak nostalgiczną opowieścią. Autor pokazuje także narastającą rywalizację, konflikty artystyczne i wzajemne pretensje. Po rozpadzie zespołu w 1970 roku Lennon i McCartney atakowali się w wywiadach i piosenkach. Ich przyjaźń została poważnie nadwyrężona. A jednak, jak sugeruje Leslie, nigdy całkowicie nie zniknęła. Ich późniejsze utwory często brzmią jak emocjonalne listy wysyłane do dawnego partnera.
Książka Ian'a Leslie wyróżnia się na tle klasycznych opowieści o The Beatles nie tyle nowymi faktami, ile sposobem patrzenia na historię zespołu.
Najciekawszym punktem odniesienia pozostaje tu słynna biografia zespołu autorstwa Huntera Daviesa – pierwsza autoryzowana książka o zespole, powstała jeszcze w latach sześćdziesiątych, kiedy legenda Beatlesów dopiero się rodziła. Davies pisał jak kronikarz epoki. Jego książka jest szerokim, reporterskim portretem zespołu: opowieścią o Liverpoolu, o narodzinach Beatlemanii, o trasach koncertowych i o czterech młodych muzykach, którzy nagle znaleźli się w samym centrum światowej kultury. To książka o zespole jako fenomenie społecznym.
Ian Leslie wybrał drogę przeciwną. Zamiast opowiadać historię czterech Beatlesów, zawęża perspektywę do dwóch postaci – Johna Lennona i Paula McCartneya. W jego ujęciu historia zespołu stała się przede wszystkim historią relacji. Relacji niezwykłej, intensywnej i pełnej sprzeczności. Przyjaźni, która była jednocześnie współpracą, rywalizacją i nieustannym dialogiem artystycznym.
Tam gdzie Davies tworzył kronikę epoki, Leslie pisze powieść o dwóch charakterach. Jego książka pełna jest psychologicznych obserwacji i refleksji o naturze twórczości. Piosenki stają się w niej fragmentami rozmowy, a historia zespołu przypomina dramat o dwóch osobowościach, które wzajemnie się przyciągają i odpychają.
Dlatego właśnie „John & Paul...” czyta się inaczej niż klasyczne biografie. Nie jest to klasyczna opowieść o sławie ani o historii muzyki. To raczej intymny portret dwóch chłopców z Liverpoolu, którzy zanim stali się legendą, znaleźli w sobie nawzajem coś niezwykle rzadkiego: partnera twórczego zdolnego zmienić ich życie i brzmienie całej epoki. I być może właśnie dlatego po zamknięciu książki pojawia się myśl, że historia Beatlesów nie była historią całego zespołu. Była historią dwóch ludzi, którzy przez kilka krótkich lat potrafili tworzyć razem muzykę, jakiej świat wcześniej nie słyszał. Autor sugeruje, że część utworów The Beatles oraz późniejszych piosenek solowych można czytać jak ukrytą rozmowę między Johnem Lennonem a Paulem McCartneyem.
I nie chodzi o to, że pisali je dosłownie do siebie. Raczej o to, że ich emocje, rywalizacja i tęsknota przenikały właśnie do Muzyki.
@ak
Pozdrawiam Muzyczną Romantyczną Opowieścią
Rock'n'Roll Lives
Dodaj komentarz
Komentarze